Archiwum miesiąca: Styczeń 2013

Kawa z ekspresu

Nie ma wątpliwości, że kawa przygotowana w ekspresie jest nieporównywalnie lepsza niż ta po prostu zalana wrzątkiem. Mamy do dyspozycji dwa rodzaje ekspresów przelewowy i ciśnieniowy. Ten pierwszy stosunkowo tani w zakupie, nie wymaga od nas żadnych wielkich umiejętności. Musimy zaopatrzyć się w zapas filtrów i do dzieła. Do zbiorniczka nalewamy wody, do filtra wsypujemy odpowiednia ilość mielonej kawy, przyciskamy pstryczek i czekamy aż kawa przeleje się do zbiorniczka. Gotowe – proste i smaczne, ale nie tak smaczne jak kawa z ekspresu ciśnieniowego. W tym przypadku musimy nastawić się na większy wydatek, w zależności od dodatkowych funkcji i bajerów. Nieodzowną częścią takiego ekspresu jest spieniacz do mleka, pozostałe funkcje jak podgrzewanie filiżanek, wyświetlacz LCD, młynek do kawy i inne bajerki to już po prostu luksus. Tu zrobienie kawy początkowo wymaga lektury instrukcji obsługi, trzeba nastawić temperaturę wody, ilość pobieraną na filiżankę, miarkę kawy na jedną porcję itd. Po personalizacji naszej maszyny, robienie kawy będzie niczym jazda na rowerze, a gości możemy zaskakiwać różnymi rodzajami kawy od esspresso przez cappuccino do latte.

Ciemne ziarenko rozkoszy

Kawa to dla wielu ludzi napój pomagający otworzyć oczy, co rano, dla innych pozwalający uczyć się godzinami. Niektórym pozwala przetańczyć całą noc, lub po prostu nie zasnąć w biurze podczas pochmurnego dnia. Są też ludzie, (chociaż wśród ‚pijaczy’ kawy jest ich stosunkowo niewielu) dla których kawa to napój bogów, którym należy się zachwycać i czcić każdy moment z nim spędzony. Kawy nie można spożywać w pośpiechu, ale nie można jej również pić zimnej, do kawy należy mieć podejście. Nie jest tajemnicą, że najlepsze ziarenka kawy zbierane są w Kolumbii, tam na stokach malowniczych wzgórz rosną drzewka kawowe, ziarenka zbierane są jeszcze koloru zielonego (nie oznacza to, że są niedojrzałe), ale my znamy je już w postaci ciemno brązowej, czyli już po paleniu. Do restauracji przychodzą całe rodziny. Każda restauracja polska warszawa oferuje smakowite posiłki. Restautacja włoska trójmiasto to wspaniała sprawa. Dobrej klasy meble restauracyjne są potrzebne, a wyposażenie restauracji musi mieć styl.W zależności od procedury palenia ziaren, kawa nabiera aromatu i siły. Kiedyś dostępna była tylko kawa w ziarenkach i każdy szanujący się ‚kawosz’ był w posiadaniu młynka, a dom tonął w cudownym zapachu mielonych ziaren. W ten sposób robiona kawa, była zawsze świeża i każdy domownik wiedział co się święci, dziś rzadko kto kupuje kawę w ziarenkach, decydujemy się raczej już na tę zmieloną lub wersję instant czyli rozpuszczalną.

Błotko czy rozpuszczalna?

Jak już wcześniej wspomniano w dzisiejszych czasach mamy do dyspozycji kawę mieloną tak zwaną sypaną lub kawę rozpuszczalną (mówimy tu oczywiście o warunkach domowych i to tych podstawowych). Zdania wśród miłośników są oczywiście podzielone, nie powinno być jednak sporów, ponieważ obydwa rodzaje są smaczne, a o gustach się nie rozprawia Kawa rozpuszczalna, w większości wypadków jest mocniejsza niż mielona. Zalewa się ją wrzątkiem, ale nie takim, nazwijmy to ‚pierwszym’, spokojnie możemy odczekać kilka sekund i dopiero zalać kawę. Warto poznać restauracja katowice, zamówić jedzenie na telefon łomianki, przewóz dań z restauracji. Niejedna restauracja siedlce ma dobre imię, a restauracje warszawa znane są każdemu.Dozowanie wedle podniebienia i potrzeby pobudzenia. Ta sama zasada dozowania tyczy się również kawy mielonej, w tym jednak przypadku ważne jest natychmiastowe zalanie kawy by zmielone ziarenka ‚otworzyły’ się pod wpływem temperatury i uwolniły cudowny smak i zapach. Nie kwestionowanym minusem kawy rozpuszczalnej jest jej przetworzenie, owszem smakuje bardzo dobrze, nie brudzi szklanek (nie tak bardzo bynajmniej), ale tak naprawdę jest produktem, który przeszedł bardzo daleką drogę ze wzgórz Kolumbii. Kawa mielona natomiast, mimo, że bliższa ziarenkom i tradycji potrafi wprowadzić w zakłopotanie. Jeżeli nie poczekamy aż, ‚błotko’ opadnie, lub zachłannie pijemy do ostatniego łyczka możemy skończyć ze wspomnianym ‚błotkiem’ na zębach.